Ofelia

·pl

Równie dobrze mógł leżeć w kabinie sensorycznej.
Wymagałoby to pewnego wkładu, pomyślał.
Na przykład pieniędzy, a tych nie miał.

Woda już dawno przestała być gorąca, jakiś czas później przeszła też z rejestrów ciepłych, rozpłynęła się do letniej, odmawiała jednak przejścia w chłodną.
Może tak zlewa się z ciepłotą mojego ciała (znaczyłoby to, że gdzieś tam coś się jeszcze tli). Może tak długo, jak stąd nie wyjdę, będzie zlewała się z moją skórą, aż będziemy jedną, jednolitą masą.
Problem z takim układem był całkiem oczywisty - jedyną rzeczą, która mogła przekonać go do wyjścia z wanny był chłód, a teraz jedyne co, było chłodne, to ceramika, rzecz martwa. Nawet zatęchłe już powietrze doszło do dusznej homeostazy.
Mógł poddać się tej inercji ciała, wody i, Boże, przede wszystkim woli, i pozostać.

Tutaj.