comics written
  • Koncert

    5 September 2026 ·pl

    Siada obok mnie kiedy orkiestra się rozgrzewa, ekipa sprawdza światła, efekty specjalne. Właśnie puścili trochę dymu. Wszystko musiało być w porządku, bo więcej go nie puścili.

    Koncert nie zdążył się rozpocząć, a ona sięga po komórkę i zaczyna nagrywać. Daję jej dwie minuty, po czym chrząkam dla zwrócenia uwagi, uśmiecham się z zażenowania i proszę, żeby przestała.

    Nie mówię jej, żeby była drzewem. Nie tłumaczę, żeby zapuściła korzenie, pewnie postawiła nogi i zaczęła czuć nimi wibracje podłogi, kiedy basy zaczną kruszyć ziemię. Powinna też, nie mówię, oddychać, i wdychać z powietrzem: woń obić, oleiste drewno, cierpki pot mój, jej, koleżanki z lewej, swoje perfumy (bergamotka, róża i oud), powiew dymu ze sceny. Musi też otworzyć oczy i chłonąć światło i cień, niech widzi pot basisty, niech zauważy, jak wiolonczelistka mruga do dyrygenta, w końcu niech zobaczy, jak osobisty jest ten fiolet odbijający się we włosach solisty.

    Nie mówię wreszcie, że jeśli chce to pamiętać, to będę służył całe życie, będę słuchał za każdym razem, kiedy mi opowie, wypuści żywicę wspomnień, sam też odpowiem, gdzie płakałem, że tamta mi się bardzo podobała, a tamtemu zazdrościłem, i że doświadczyłem z nimi wszystkimi raz tego, co się już nie powtórzy.

    I że, w końcu, jeśli chce, będę słuchał i odpowiadał aż zamkniemy to wspomnienie w bursztyn.

  • Ofelia

    16 May 2026 ·pl

    Równie dobrze mógł leżeć w kabinie sensorycznej.
    Wymagałoby to pewnego wkładu, pomyślał.
    Na przykład pieniędzy, a tych nie miał.

    Woda już dawno przestała być gorąca, jakiś czas później przeszła też z rejestrów ciepłych, rozpłynęła się do letniej, odmawiała jednak przejścia w chłodną.
    Może tak zlewa się z ciepłotą mojego ciała (znaczyłoby to, że gdzieś tam coś się jeszcze tli). Może tak długo, jak stąd nie wyjdę, będzie zlewała się z moją skórą, aż będziemy jedną, jednolitą masą.
    Problem z takim układem był całkiem oczywisty - jedyną rzeczą, która mogła przekonać go do wyjścia z wanny był chłód, a teraz jedyne co, było chłodne, to ceramika, rzecz martwa. Nawet zatęchłe już powietrze doszło do dusznej homeostazy.
    Mógł poddać się tej inercji ciała, wody i, Boże, przede wszystkim woli, i pozostać.

    Tutaj.

  • Okrągli

    14 March 2026 ·pl

    Wszystko w nich było okrągłe. Twarze pyzate czerwieniały od lekkiego rauszu, brzuchy okrągłe nad baryłkowatymi biodrami, nogi ostentacyjnie zaokrąglone, kostki wylewające się lubieżnie z butów, palce jak kiełbaski splatające się w ciepłym uścisku.

    Tylko miłość była prosta i całus oczywisty.